Na miarę Wlenia (33)

Odeszła Pani Michalina Chajecka

Wszyscy mówili o niej zdrobniale – pani Michasia.

Latami pracowała z dzieciaczkami w sanatorium PKP „Leśny Dwór”. I potrafiła ich ogarnąć.

Nieraz o niej pisałem prozą.

Często zachodziła do pani Katarzyny Fludrowej i wnosiła tyle entuzjazmu, i życia. Miała w sobie takt i serdeczność, oraz dobre maniery.

Zgasła niespodziewanie.

Wykrusza się rocznik 1930.

I zrobiło się smutniej w Kasztelanii Wleńskiej, bo nie ma pani Michasi, co matkowała chorym, małym pacjentom, oraz zdrowym wnukom.

Odeszła, zabierając wszystkich, którzy się zmieścili w jej oczach. Zostawiła dobre wspomnienia, więc łatwiej się z tym pogodzić, choć to nie jest tak do końca.

Uwaga polska

Trzeba w sobie ułożyć: regionalizm, narodowość oraz europejskość. Tak, żeby było po Mickowiczowsku, tj. abyśmy mogli powiedzieć, stojąc przed lustrem: A tak, gdzie się obrócisz, z każdej wydasz stopy, / Żeś znad Niemna, żeś Polak, mieszkaniec Europy. (W miejsce Niemna możesz wpisać swoją rzekę, np. Wisłę, Odrę, Wartę, Bóbr albo strumyk lub źródło).

Wystarczy, żeby się nie wstydzić miejsca, skąd się pochodzi, oraz antenatów po kądzieli i mieczu.

Zbiór jak kłos

Były zasiewki/dosiewki, czyli początek i koniec siejby.

To, co w górę poszło źdźbłem i wiatr ukołysał, trzeba było skosić kosą, zebrać sierpem, związać w snopki, ustawić w mendle, zagrabić i na koniec wyzbierać pokłosie. A potem zwieźć do stodoły i ułożyć w sąsieku, i wymłócić. Drzewiej tak było. Zbiory miały swoje zażynki/dożynki. Zdaniem Adama Mickiewicza:

Najweselsze zażynki,/ Najhuczniejsze dosiewki.

Ludwig Wittgenstein, 1889−1951, skrobnął: Są uwagi, które sieją, i uwagi, które zbierają żniwo. I trzeba czekać, żeby zboże dojrzało w kłosach.

W XXI wieku kosa to rzadkość, na pola wyjeżdżają kombajny i rolują słomę, a ziarno młóci się na pniu. Zamiast mendli zostają wielkie bele jak walce. Stoją zamiast stert, póki ich na widłach nie wyniosą i zacznie się orka oraz siew. I zawrócić ziarnem do początku, żeby wzeszło kłosem.

Bilard

Był w sanatorium dla dorosłych, na 2. piętrze, obok sali widowiskowej.

Stół wymoszczony zielonym suknem, z dziurkami w rogach, z małym wgłębieniem. Leżały w nim dwa kije jak wiosła, starannie obrobione na końcu, żeby można nimi uderzyć tak bilą, aby trzasnęło kule i rozbiła, i wpadła do dziury jak myszka. Biała albo czarna, z lekką pajęczynką stłuczeń.

Mężczyźni przystawali przy stole i grali. Panie, z boku, przy oknach wychodzących na Bóbr, spozierały na płeć brzydką, która popisywała się bardziej niż przed żoną. Zachowywali się jak koguty. (Na własnym gnoju każdy kogut jest chojrakiem, poucza niemieckie przysłowie).

Bilard – rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy, więc wymagał elegancji i przygotowania, oraz namaszczenia.

Długi stół obchodzenia z różnych stron – obserwowano, z której najlepiej uderzyć. Prowadzono skomprymowane rozmowy, czasami się przekomarzano. Niektórzy spieszyli się powoli. Dało się zauważyć grupkę kibiców-kuracjuszy.

Nigdy nie grałem w bilarda, choć nie raz przy nim przystawałem, gdy wszyscy opuścili przestrzenną salę z drewnianym parkietem, oknami w kotarach, wygodnymi fotelami. Dotykałem stołu z bandami, powleczonego grupą tkaniną; na jego dnie leżały kijaszki oraz bile, co nieraz dostały kijem, co ma okrągły kształt i się zwęża.

Bilard ma tylko 4 atrybuty: kij, bile, stół oraz trójkąt (ramka, która służy do ustawienia bil na stole pokrytym suknem). I tyle.

(Snoocker to szersza odmiana bilardu – jedna z dyscyplina sportowych, nie tak towarzyskich jak bilard).

Kilkaset metrów dalej, w „Leśnym Dworze”, w świetlicy graliśmy w kręgle. Czyli w bilard otwarty – wypuszczaliśmy z rąk kule, żeby poturlały się i trafiły w ciężkie piony. A kiedy padały na parkiet, byliśmy w pełni radości, że udało się zbić!

Reminiscencja z lat 60. XX wieku. Ze wschodniej strony Wlenia, gdzie Gościradz (od 1952 roku zespół PGR Winiogóra). Ze słonecznego zegara, co z czasem wpada w przemijanie, które siedzi i obtacza. Nas.

Spoko

Pani Stefania Krawiec w komentarzu na portalu wleńskim sparafrazowała wyimek z Wesela Stanisława Wyspiańskiego i wystukała 6 sierpnia 2019 roku: Miał Wleń „złoty róg” i miał „czapkę z piór”; inne miasto nam zabrało, przykro, że tak się stało.

Proszę nie popadać w minorowy nastrój.

Wleń nadal ma skarby i ludzi, którzy nie chcą zapieprzyć wolności, oraz przydeptać radość. Nie zasłaniają Słońca – z motyką nie ruszają na Księżyc; nie lecą na wrotach od stodoły w górę po gwiazdy. Nie ślęczą z wędkami nad Bobrem, żeby wyłowić (wszystkie) złote rybki.

(We Wleniu zawsze jest ktoś, kto pracuje, żeby miasteczko ciut rozkołysać marzeniami).

To, co się wyprawia w 2. dekadzie XXI wieku, zapewne wejdzie w przysłowie i do księgi o głupocie polskiej. Czasy są pełne dziwolągów i takie parciane, pełne rozgardiaszu.

Zatem trzymajmy się Wyspiańskiego, u którego można znaleźć cytaty, jak rodzynka: mam ten dar bowiem: / patrzę się inaczej.

Czesław Mirosław Szczepaniak


Ukazała się nowa książka autora między innymi Zapisków wleńskich oraz Glosariusza wleńskiego. Wszystkim miłośnikom poezji i prozy pana Czesława Szczepaniaka gorąco polecamy:

Zabrałem milczenie, daję słowo


Nasza cena: 
21,00 zł (zawiera rabat 30 %)

Cena rynkowa: 30,00 zł (oszczędzasz 9,00 zł)
Autor: 
Szczepaniak Czesław Mirosław

Wydawnictwo: mamiko Rok wydania:2019 Oprawa: miękka
Liczba stron: 116Numer ISBN:9788365795519 Kod paskowy (EAN): 9788365795519

Dostępność: 
Zamów przez telefon! (od poniedziałku do piątku): 12 210 09 02  (linia czynna w godzinach 8.00–20.00)
Zabrałem milczenie, daję słowo – opis wydawcy:
Poezja z charakterem i porządna dozą czułości, która łagodzi szorstkość świata.

Zabrałem milczenie, daję słowo

Zabrałem milczenie, daję słowo - okładka książki

książka: 

Zabrałem milczenie, daję słowo

autor: Czesław M. Szczepaniak

Dane szczegółowe:
Wydawca: mamiko
Rok wyd.: 2019
Oprawa: miękka
Ilość stron: 116 s.
EAN: 9788365795519
ISBN: 978-83-6579-551-9 
Data: 2019-08-09
do koszyka

Cena: 24.39 zł Cena wydawcy: 29.99 zł Oszczędzasz: 5.6 zł pozycja dostępna Wyślemy w czasie: 1-3 dni 

Zabrałem milczenie, daję słowo – Czesław M. Szczepaniak – opis książki:

Poezja z charakterem i porządną dozą czułości, która łagodzi szorstkość świata.

Książka „Zabrałem milczenie, daję słowo” – oprawa miękka – Wydawnictwo mamiko.

Książka posiada 116 stron i została wydana w 2019 r.

%d bloggers like this: