Bobry zasadniczo nie lubiły ludzi. Oglądały ich sobie, ale zupełnie im nie ufały. Widziały wszak przez te wszystkie lata niejedno. Zachowało się jednak w bobrzej pamięci jedno wyjątkowe wspomnienie.

Było to około roku 1200. Pojawiła się tam jakaś niezwykła osoba. Po czym mądre zwierzęta poznały, że to ktoś wyjątkowy? Ano, gdziekolwiek pojawiła się ta młoda, około dwudziestoletnia osoba, działo się dobro. Zdarzało się, że wychodziła ze swego zamku i zmierzała w stronę Góry Gniazdo, by następnie zejść i brzegiem rzeki dojść do Nielestna. Bobry widziały, że po każdej wizycie Jadwigi – bo tak miała na imię ta młoda dziewczyna – ludzie stawali się lepsi. Gdy przechodziła, robiło się jakby cieplej i jaśniej. Bardzo często przynosiła ze sobą chleb i karmiła głodnych, zajmowała się chorymi. Gdzieś daleko założyła szpital dla trędowatych, a także szpital wędrowny. Bobry do dziś opowiadają sobie, że niezależnie od pory roku, chodziła boso, nosząc w ręku buty. Do dziś nie rozumieją dlaczego. Wiedzą natomiast, że nigdy wcześniej i nigdy później nikt taki nie pojawił się w okolicy.


lustracja- Jacek Knap
Tekst –Daria Murlikiewicz
Pomysł- Tadeusz Kotołowski