Na miarę Wlenia (45)

Osiedle Południowe, czyli po sąsiedzku

Naprzeciwko sanatorium dziecięcego PKP „Leśny Dwór” były zadbane domki jednorodzinne. Ogrodzone. Po prawej stronie takie same.

Na górce obok „Leśnego Dworu” mieszkała rodzina Klimowiczów, ojciec chorował, matka utrzymywała dom, mieli synów bliźniaków oraz córkę. (Nie sprawdzałem, więc mogę się minąć z prawdą). W ich gospodarstwie były krowy, które wypasali na stokach. Z tego co słyszałem, ich ojciec był przewlekle chory i wymagał stałej opieki.

Tajemniczy dom i schludny, tj. nie daje się biedzie.

W obejściu nie było bramy ani furtki, tylko dwa drewniane słupki.

Najstarszy syn pracował w sanatorium dla dorosłych przy kąpielach solankowych. Na parterze, gdzie panowała wilgoć, nieraz go spotykałem. Był jak w ukropie.

Nie zapuszczałem się na sąsiedzkie podwórka, strzeżone przez psy, przywiązane do łańcucha. Moje widzenie jest przez siatkę albo zza krzaków.

Oczywiście, że lubiłem zerkać na zadbane ogródki z kwiatami, które ożywiały budynki z dachami pokrytymi cynobrowymi dachówkami. Były inne niż w centralnej Polsce, gdzie kryto słomą, papą, eternitem lub blachą.

Czasami wpadali autochtoni – podjeżdżali samochodami z zachodnimi rejestracjami. I pewnie cicho sponsorowali miejsce na zawsze utracone jak sad dzieciństwa. Nie mam na to dowodów, ale… mój ojciec nieraz tłumaczył, ile kosztuje utrzymanie takiego domu wraz z działką ogrodzoną siatką, a nie miedzą z polną gruszą. A pieniądze nie kapią z nieba, tylko z ręki do ręki.

O tym opowiadała Olga Tokarczuk, którą chętnie zacytuję, bo opowiada mądre rzeczy i jest oczytana: (…), tutaj, pod Nową Rudą, kotliny górskie zostały zupełnie oczyszczone z Niemców. (…) w mojej wsi nie ma ani jednego powojennego domu. Znajdź taką wieś gdzieś na Mazowszu! Ludzie, którzy napłynęli na te ziemie, mają powiedzenie: «Niech się pali, niech się wali, jak się zwali, pójdziesz dalej». Zasiedlali domy i nie remontowali ich (Robię porządki. Z Olgą Tokarczuk rozmawiali Michał Cichy i Włodzimierz Nowak, „Nasza Tokarczuk. Dodatek specjalny”, 12 października 2019 roku, „Gazeta Wyborcza” z 1213 października 2019 roku, nr 239).

Osiedle Południowe – ciche miejsce pamięci i zapomnienia. Dyskretne. Z solidną furtką i bramą z tabliczką blaszaną Uwaga! Zły pies!

Dziwne, bo nie słyszałem, żeby ujadały psy. Nie pamiętam, aby piesek przydrożny we Wleniu obszczekał obcych. Żaden kot drogi nie przeskoczył. Ba! Nikt nie zaczepił, ani się nie użalił.

Dla tutejszych byłem sprawny inaczej i przyjezdny. Po prostu małym kuracjuszem, który dochodził do zdrowia o kulach i dźwigał jak tragarz zdań jedno słowo – chciałbym; miewałem rozterki i wesołe smutki.

Lata 60. XX wieku. O nich pamiętam, bo bywam (czasami) poetą.

Henry David Thoreau (1817−1862) w eseistycznej książce Walden, czyli życie w lesie subtelnie skreślił: (…) Szukający dziury w całym, wyraża swe niezadowolenie nawet w raju. Trzeba kochać swoje życie niezależnie od jego nędzy. Nawet w przytułku można przeżyć miłe, wzruszające i wspaniałe godziny. Zachodzące słońce odbija się w oknach przytułku tak samo jasno jak w rezydencji bogacza i śnieg na progu topnieje wiosną tak samo szybko. Często mam wrażenie, że biedni w mieście prowadzą najbardziej niezależne życie ze wszystkich ludzi. Może są dostatecznie wielcy, aby bez obaw brać od innych. (…).

Trudno się żyje w państwie, gdzie teraźniejszość z przeszłością się spiera zamiast szukać zrozumienia – dzieląc, nie pomnażasz myśli, co nie znają granic.

Nieraz zapadam się we wspomnienia z XX wieku – dopieszczam zdania; często dziękuję, czasami przepraszam. I dalej opisuję tereny, które uległy szybko cywilizacji albo wpadły w ruderalne tarapaty.

Innymi słowy, zajmuję się zaniedbanymi tematami oraz ludźmi, co byli i odeszli.

Czesław Mirosław Szczepaniak

 

PS
Wleń – Osiedle Południowe, widokówka. Obróbka komputerowa Paweł Piotr Szczepaniak. Na odwrocie pocztówki: Kol. Mirek Szczepaniak, Kopana 55, p-ta Tarczyn, pow. Grójec. Obok dopisek: Serdeczne pozdrowienia z sanatorium przesyła Ci Wojtek Stopa.
Zachodzę w głowę i nie mogę sobie przypomnieć koleżki z dzieciństwa.

%d bloggers like this: