Na miarę Wlenia (52)

Kraj lat dziecinnych

Adam Mickiewicz pisał:

Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie

Święty i czysty, jak pierwsze kochanie,

Nie zburzony błędów przypomnieniem,

Nie podkopany nadziei złudzeniem

Ani zmieniony wypadków strumieniem.

Gdziem rzadko płakał, a nigdy nie zgrzytał,

Te kraje rad bym myślami powitał,

Kraje dzieciństwa gdzie człowiek po świecie

Biegał jak po łące, a znał tylko kwiecie

Małe i piękne jadowite rzucił,

Ku pożytkowi oka nie odwrócił. (…) (Pan Tadeusz. Epilog).

Juliusz Słowacki, młodszy o 12 lat, poszedł krok dalej i wystrzelił strofą: (…)

Woń jakaś, jakiś duch nieprzenikliwy,

Co myśli wtrącał i duszę w marzenia.

Każdy z nas miał kraj młodości szczęśliwy,

Kraj, co się nigdy w myślach nie odmienia.

(…) (Beniowski, Poema, Pieśń I)

Ponieważ w dzieciństwie, wskutek choroby, opuściłem sad dzieciństwa, więc mój kraj był za granicą okolic Kwitnącej Jabłoni. W Zagórzu koło Otwocka, we Wleniu w Karkonoszach, Jastrzębie-Zdrój na Górnym Śląsku, w Busku-Zdroju, co na ziemi kieleckiej, gdzie kolej wąskotorowa Ciuchcia Express Ponidzie oraz miłek wiosenny.

I to, co wydawało mi się nieszczęściem, wzmocniło przed tym, co myślałem, że ominie, i na dobre się obróciło.

Stamtąd się bierze u mnie to, co zwie się Tak do życia, które Nie przywołuje do porządku.

Nie jestem moralistą, więc na własnej skórze odczułem, co to znaczy żyć na własny rachunek. Aby nieco skrócić, dopowiem – ze wspomnieniami różnie bywa, wystarczy je rozwinąć, a zaczynają się marszczyć. W takich chwilach kobiety, co są skore do łez, powinny je przypudrować, a mężczyźni rozprasować jak sreberko. Nie ma innego złotego środka.

Czesław Mirosław Szczepaniak


Sanatorium lata 60 XX wieku