Na miarę Wlenia (66)

Za mundurem, a nie przeciw

Raz tylko widziałem Michała Fludra w mundurze wojskowym. Przyszedł nas odwiedzić. Stanął w łączniku „Leśnego Dworu”, z czapką z orzełkiem w ręku. Mundur był stalowego koloru. Szaroniebieski o metalicznym połysku, jaki nosili ci, co służyli w lotnictwie. Na nogach miał czarne buty z grubej skóry, zasznurowane długą sznurówką. Jak patrzyłem na niego, to widziałem, że strój go uwiera.

Miałem 14 lat, a Michał 23 lata.

O tym wspominał w liście:

Wleń, 10. X. 68 [r.]

MIREK!

(…)

Jeśli chodzi o nas i o miasteczko, sanatorium, to niewiele się zmieniło, ale dla Ciebie na pewno będzie to już nie to samo, coś się zmieni. W zakładzie pracują ci sami ludzie, ale jeśli ostatni raz byłeś u nas [w] 1966 r., to teraz nie będziesz widział p. [Wacława] Łazarewicza, bo w [19]67 roku, po moim przybyciu z wojska, wyjechał do Poznania i tam pracuje w Milicyjnej Izbie Dziecka. (…).

Do zobaczenia we Wleniu

z pozdrowieniem

Fluder

Po latach opowiadał, że służbę wojskową odbył w Oficerskiej Szkole Lotniczej im. Janka Krasickiego w Dęblinie. Ukończył kurs meteorologów we Wrocławiu. I pracował, obserwując niebo.

Na czym polegała jego służba?

Nie dopytywałem, bo w wojsku obowiązuje tajemnica. Z tej służby zostało mu wspomnienie o tym, że z nudów zaczął rysować.

A kiedy wrócił do cywila, to często spozierał w górę i objaśniał mapę nieba. Czasami pisał w listach: W dolinie NOTECKIEJ nad Miasteczkiem k/BRZOSTOWA znów pojawiło się słoneczko. Na niebie cumulus fractus i cumulus cogestus zapowiadają o zmianach pogody… a może deszcz (burza lub słońce będzie). Zobaczymy, jakie będą plenery, pejzaże… [1985]

P.S. Na niebie cumulus fractus i wietrzyk, a my idziemy na działkę. Koszula schnie na balkonie, a ja pakuję paczkę. [jesień 1985]

Wleń

przed świętami Bożego Narodzenia 86

deszczowo, na niebie cumulus

fractus i stratus fractus, i plum, plum…

Latem 1987 roku skreślił:

(…)

Z mojego kuchennego okna widok na Góry Kaczawskie, osłonięte chmurami prawie ołowianymi, bo altostratus opacus i stratus fractus całkowicie pokrywa nasze podsudeckie pejzaże (…).

Pisząc o mundurze, muszę wspomnieć, że nie miał żołnierskiego drylu w sobie, choć był druhem harcerskim, ale o tym nigdy ze mną nie rozmawiał.

Dlaczego?

Bo wiedział, że migam się od wszelkich organizacji, mundurów oraz krawatów i muszek. Z partii to wybieram góry i doliny, oraz dal, gdzie nie trzeba udawać echo wie kogo. Oczywiście, że doceniam tych, co lubią szyk – baczność, spocznij!

Im jestem starszy, tym bardziej rozumiem ludzi zapiętych na suwak lub na ostatni guzik.

Pisanka

Kiedy się patrzy na to, co się wyprawia w Polsce, humor przygasa. Kłótnie, swary. Polityczna piaskownica. Grzebanie w teczkach. Cofanie się do tyłu. Nerwowość i pośpiech. Bzik na całego. Coraz mniej miejsca na spokój. Zamiast dzielić niepokój, mnożą kuchnię bladą. Gonitwa, żeby ludzi utachać. A przecież Rzeczypospolita nie jest tabloidem. Warto pamiętać, że od ludzi przesadnie czystych, najłatwiej się ubrudzić. Świat jest coraz bogatszy w ludzi z butą. Pełen wydmuszek. Żyjemy w czasach straszliwych przesileń i imitacji. Zagadek i paradoksów. Najwyższy czas pogonić tych, którzy chcą ukraść nasze marzenia.

Gdybym miał wykonać pisankę na jaju (strusia), to bym na niej zapisał – chciałbym, żebyś pochylił(-a) się nad tym co, pisał gęsim piórem Mikołaj Rej (4 II 15051569) w dziele pt. Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego. Żebyś znalazł(-a) czas na Medytacje o życiu godziwym prof. Tadeusza Kotarbińskiego (31 III 1886- 3 X 1981). Żebyś nie przegapił(-a) tego, co skreślił wiecznym piórem prof. Henryk Elzenberg (18 IX 18876 IV 1967) w książce pt. Kłopot z istnieniem. Aforyzmy o porządku czasu. Żebyś przeczytał(-a) i przemyślał(-a) zamiast chować głowę w piasek. Żebyś inaczej myślał(-a) i nie dał(-a) się zapuszkować.

Ku pamięci zacytuję przestrogę z wesołego smutku prof. Tadeusza Kotarbińskiego:

Ostrożnie z kofeiną, gdyż sen spędza z powiek,

źle też, gdy alkoholem odurza się człowiek,

Lecz nade wszystko strzeżmy się wody sodowej,

Ona bowiem najmocniej uderza do głowy.

Taki szkic bym zostawił na wydmuszce. Ku przestrodze. W postscriptum bym jeszcze dopisał: święto jest wtedy, gdy sprzątasz, czyli wymiatasz z siebie to, co potocznie zwie się zagniewaniem i nienawiścią.

Czesław Mirosław Szczepaniak

PS

Innymi słowy

Nie jestem delikatny, bo uderzam – kiedyś w guziczki klawiszy maszyny do pisania, a po 1989 roku drobię palcami w klawiaturę komputera, świadkiem (bezprzewodowa) myszka, w prawej łapce-fajtłapce.

(Zabezpieczony) otwór

Ci, co mówią, że świat stoi przed nami otworem, zapominają dodać, że właz powinien być zabezpieczony. Tak na wszelki wypadek, aby nie wpaść w obtłuczenia. Oczka w rozkopie nie da się zamalować, nawet (barwną) metaforą. Z niszą nie ma żartów, jak z dołkiem, którzy inni kopią i wgniatają. Nas. Nawet z górnego dołu się nie lata. Z brzozy nie robi się skrzydeł do samolotu, a tym bardziej z wierzei ze stodoły.

Kanty

Dobra zmiana – dwa słowa. Typowo polskie, z fasadą i tyłem. Komunikat znad Wisły i Odry dla świata, jak obywatelom wychodzą bokiem ci, którzy mają wizje szklane, uszczelniane (złym) kitem. Że żelazne zasady najczęściej pokrywa rdza i do czasu beton staje murem.

Nauka

Kiedy się czyta to, co ludzie piszą, narzuca się jedno, że do polskich szkół powinna jak najszybciej trafić nauka filozofii oraz anatomii i fizjologii człowieka. Niewiedza prowadzi na manowce cudów. Doktor Kazimierz Leśniak, tłumacz m.in. Arystotelesa, przed laty uczulał: (…) Również stoicy dzielili cały obszar filozofii na trzy części, na logikę, etykę i fizykę. Niektórzy z nich porównywali filozofię do urodzajnej roli: ustawione dookoła ogrodzenie – to logika, owoce – to etyka, ziemia i drzewa – to fizyka ( Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów…).

Dzięki anatomii można wyrobić sobie fizjologiczne myślenie.

Trawestując mądrość życiową, czasu się rękoma nie zatrzyma, ani nogami nie wesprze.

Milczenie

Ponieważ obrabiam słowa, więc cenię sobie milczenie. Bez niego nie można sprawdzić wyrazów, które układają się w zdania. Lepiej zachować się po Mickiewiczowsku, jak Maciej Dobrzyński z litewskiego zaścianka w Soplicowie, gdzie centrum polszczyzny: (…) przewrócił talerz dnem do góry / Na znak, że jeść nie będzie, i milczał ponury (Pan Tadeusz. Księga XII Kochajmy się!, w. 238−239).

Bywa milczenie spokojne albo radosne, kiedy to kącikami ust dajemy znak, że wszystko w porządku. Chwila ciszy należy się słowom – dzięki temu można siebie i innych usłyszeć. Nie sposób się skupić w hałasie albo na agorze. Mówią, że mowa jest srebrem, zaś milczenie złotem. W takim razie, z jakiego kruszcu jest to, co wlezie na papier?

Milczenie – sprawdzian dla rozgadanych i tych, co lubią zamknąć usta.

Długie milczenie niepokoi, więc pamiętajmy, że ma swój umiar. Że trzeba się odezwać.

Przysługa

Przysługa – rzadko spotykane słowo, które dawniej miało moc – znaczyło tyle, co wyświadczana komuś uprzejmość, grzeczność, przysłużenie się komuś. Takie usłużne i nie oczekujące na zapłatę, rewanż, serdeczne i bez granic. Oto przykład z życia muzycznego wzięty. Jerzy Milian (1935−2018), którego Krzysztof Komeda (1931−1969) zaprosił do sekstetu, pożyczył wibrafon i obiecał, że za przysługę zbuduje kurnik. Tak opowiadali i to wcale nie są jaja, czy wydmuszka.

%d bloggers like this: