Na miarę Wlenia (76)

Ruiny

Co rusz, jak się wyszło z „Leśnego Dworu”, natrafiało się na ruiny. Gruz, rumowiska, ze skał odklejały się kolejne kawałki i spadały w dół. Z góry na dół. Na przykład przy tunelu była taka pryzma kamiuszczków na drobne pokruszonych, że gdyby nie betonowa ściana, to pewnie by zasypały kolejowe tory i byłby wpadek.

Czasami jak się oddaliśmy daleko, to trafialiśmy na rumowiska.

W klasyfikacji ruin wleńskich na 1. miejscu był cmentarz ewangelicki na stoku oraz dawny zamek we Wleńskim Gródku.

Stara nekropolia to było wielkie pole do popisu dla wszelkich rabusiów i złodziei-hien. (Po latach nekropolię zniwelowano i powstał cmentarz komunalny). Basztę ktoś wydzierżawił i się nie rozpadła.

Leśny Dwór” rozebrano i powstał całkiem nowy obiekt, ni to hotel, ni zajazd dla tych nie wiedzą, jak zabić czas.

Z wleńskich ruin mam ułomek dachówki, który leży w bibliotece.

Ruiny uczą, że wszystko przemija, więc cieszmy się z każdego fragmentu większej całości. Jeżeli nam się uda taki urywek wygrzebać. O nich opowiadajmy i opiszmy w swoim czasie – bądźmy chytrzy, tzn. nie pozwólmy ruinom skruszeć. Podnośmy, żeby się nie rozsypały jak rozkurz.

Horacy (65 p.n.e. − 8 p.n.e.) pouczał: Cierpliwość czyni lżejszym to, czemu nie można zaradzić.

A Jan Kasprowicz (1860−1926) w Księdze ubogich skreśli: I owa śmieszna cierpliwość, / Co z wyrzeczenia wyrasta. Idąc tropem poety z Kujaw, trzeba wiedzieć, Że są na świecie grajkowie / Pełni szumiących liści (Mój świat. Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle, 1926).

Jan Kochanowski (15301584) O fraszkach gęsim piórem skreślił: Nie wszytkoć mury wiodą materyją przednią; / Z boków cegłę rumieńszą i kamień ciosany, / W pośrzodek sztuki kładą i gruz brakowany.

Poza tym, jak nie ma gospodarza, to na nic się zdadzą mocne fundamenty.

Polecam Dykcyonarz biograficzno-historyczny, czyli krótkie wspomnienia żywotów ludzi wsławionych cnotą, nauką, przemysłem, męstwem, wynalazkami, błędami… ( t. 11, Warszawa 1844), w którym odnotowano zacnych ludzi jak Mikołaj Spytek Ligęza (15621637), kasztelan sandomierski, rządny gospodarz, pełen ludzkości, pochowany pod progiem kościoła bernardynów w Rzeszowie. Dzięki niemu wzniesiono wiele budowli nie z drzewa, ale z kamienia lub cegły. Ten były senator mawiał: Nie lubię tego, aby ogień to spalił, co Spytek wystawi.

Czesław Mirosław Szczepaniak

PS

Na zgodę

Nie łasiłem się do swoich stron ani do miasta, w którym zawiązano mój pępek. Na to, co się stało, mogę przytoczyć to, co odnotował Dykcyonarz biograficzno-historyczny, czyli krótkie wspomnienia żywotów ludzi… Expressis verbis: Pedaretes, Spartanin, który chcąc należeć do rady 300, gdy mu odmówiono, wyrzekł: Cieszę się, że moja ojczyzna ma 300 mężów cnotliwszych ode mnie.

Dziwne się czasami wydaje to, że tych, co dobrze służą ludziom, omijają, gdy trzeba wskazać listę do nagród i innych splendorów. Za to po śmierci z tym nie mają większego kłopotu.

Przypisek

Ja nic takiego nie robię, tylko się trudzę, aby to, co wystukam spod klawisza, dało się czytać, jak książkę do poduszki, z wsypą wydartych pierzy. Niekoniecznie z gęsi nagłowickich. Mikołaj Rej (1505−1569) w dziele Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego… pisał gęsim piórem: Masz papir, napisz lepiej – ja będę dziękował (…) (Do tego, co czytał).

Oby tylko nie skrobać tak, jak pewien uczeń w wypracowaniu szkolnym: Rej stwierdził, że nie jest gęsią, tylko Polakiem, i zaczął pisać. Albo: Ojcem literatury polskiej jest święty Mikołaj z Nagłowic.


%d bloggers like this: