Na miarę Wlenia (78)

Wstydliwa sprawa

Wstyd nie należy do miłych uczuć, raczej niepokoi, i człowiek szuka miejsca, żeby go w schować. Im młodszy, tym gorzej sobie z nim radzi.

Pamiętam takie oto wydarzenie z „Leśnego Dworu”. W czasie ablucji zauważyłem dziwną pręgę, która prowadziła tam, gdzie się nie zagląda. I to się stało podczas wycierania ręcznikiem. Tak się tym przejąłem, że nie mogłem się opanować. Byłem bezradny. Sam z problemem. Długo się kręciłem w łóżku, aż w końcu zszedłem na parter do pokoju pielęgniarki. Zapukałem, siostra zerwała się z leżanki i spytała: czy coś się stało? Zacząłem się plątać, aż w końcu powiedziałem, że coś dziwnego zaczęło się dziać z moim ciałem. Wtajemniczyłem młodą pielęgniarkę w sekret. Młoda kobieta poprosiła, żebym uchylił rąbek piżamy. Więc uczyniłem tak, jak prosiła. Pielęgniarka obejrzała i powiedziała, że to normalne w moim wieku. Żebym wrócił do łóżka. Wyciszony zawróciłem do sali i zasnąłem, bo miałem już za sobą pierwszy rozwiązany problem z ciałem.

Młode, stare sprawy wyciągam, bo nie wychlapaliśmy z nich tajemnicy. Nikt się nie wygadał. Dzięki temu nauczyłem się mówić i pisać o zaniedbanych problemach subtelnie.

Nie wiem, jak dzisiaj tacy chłopcy jak ja wtedy, sobie radzą, kiedy poczują, że uwiera ich ciało. Do kogo mogą iść po poradę? Nie jestem aż taki ciekawski, żeby przy okazji zapytać: jak zachowują się dziewczynki? (Powiedzieć, że wypala się w nich baba, to jest stanowczo za mało).

O tych dziecięcych perypetiach przypomniałem sobie, kiedy czytałem książkę dr. Jerzego Golańskiego pt. Moja służba w wojsku (Publikacja sfinansowana ze środków autora, Tarczyn 2018). Kpt. rez. lekarz Jerzy Golański we wspomnieniach o kolegach medykach z Jednostki Wojskowej w Modlinie m.in. pisze: Mile wspominam kpt. Kunke, radiologa z dużym poczuciem humoru. Jeśli u chorego występowały tzw. luźne stolce, to pisał w rozpoznaniu «sraczka» i zawsze twierdził, że najlepszym lekiem, i to na wszystko, jest aspiryna: «i na głowy bolenie, i na kurka stojenie» (…).

A Shaun Bythell, księgarz-antykwariusz, bibliofil, mizantrop ze szkockiego miasteczka Wigtown, odnotował w memuarze takie oto zdarzenie: Kiedy staruszek w wymiętym garniturze podszedł do kasy, żeby zapłacić za „Idiotę” Dostojewskiego, dyskretnie zwróciłem mu uwagę, że ma rozpięty rozporek. On spojrzał w dół, jakby chciał się upewnić, a potem popatrzył na mnie i oznajmił: «Martwy ptak nie może wypaść z gniazda». Po czym wyszedł, nie zapiąwszy rozporka (Pamiętnik księgarza, przełożyła Dorota Malina, Kraków 2019). Widać, że to tłumaczyła kobieta, bo kiedy mężczyzna spotyka drugiego, co nie ma zapiętego na guziki lub suwak rozporka, dyskretnie informuje: jest pan nie zapięty pod szyją. A gdy widzi, że nie kuma, to wskazuje na otwarte rozcięcie, co się wietrzy, choć to widok nieprzyjemny i zawstydzający obie strony, niestety.

I to wcale nie jest zagadka, jak dwie kulki i armatka.

Dzięki takim wydarzeniom, w ciężkich chwilach nie pytałem, dlaczego mnie to dosięgło, jaką skargę los chciał przeze mnie powiedzieć.

Przysłowie chińskie oddaje to, co mi się przytrafiło pewnej nocy w „Leśnym Dworze”: Wstyd jest męstwem płci pięknej, milczenie i rumieniec – wymową.

Czesław Mirosław Szczepaniak

 

PS

Milton Glaser

Potomek żydowskich emigrantów z Węgier. Urodził się 26 czerwca 1929 roku w Nowym Jorku, zmarł 26 czerwca 2020 roku, tamże. Grafik, ilustrator, plakacista (ponad 300, w tym m.in. Bob Dylana).

Od 1954 roku, przez 20 lat, był dyrektorem artystycznym Push Pin Studios. Należał do współzałożycieli „New York Magazine”.

Jego logotyp I Love New York, z 1977 roku, często można spotkać na T-shirtach. Zamiast słowa „Love” jest serce. Po zamachu na WTC, 11 września 2001 roku, pojawiła się nowa wersja znaku firmowego: I Love NY More than ever; z sercem nadpalonym od dołu i zaczernionym. (Przypomniał, że jeszcze bardziej trzeba oddać serce niż kiedykolwiek).

Był twórcą czcionki Glaser Stencil.

Aha!

Pozostawił też (otwartą) literkę A ze skrzydełkiem, które omiata alfabet, od początku do końca.