Plac Targowy, popularny we Wleniu „Ryneczek” funkcjonuje w tym samym miejscu od ponad trzydziestu lat. Mimo, że okres świetności dawno ma za sobą, nadal stanowi atrakcyjne miejsce zakupów dla sporej grupy mieszkańców miasteczka. Tutaj inaczej niż w markecie można postać i  pogawędzić ze sprzedawcą.  Tutaj się nikt nie śpieszy,  Niewielkie targowisko idealnie wpasowało się w klimat i charakter miejscowości.

Może się jednak okazać, że to już ostatnie dni handlu w tym miejscu.

Informacje o tym, że „Ryneczek” ma zostać zlikwidowany krążyły już od pewnego czasu. Jednak nikt nie brał takiej możliwości na poważnie. Do czasu!

Na sesji w czwartek 1 września Burmistrz poinformował radnych o planach likwidacji targowiska miejskiego i przeniesieniu go na „plac obok Dino”:  Chcemy zacząć ożywiać ten plac, który ma być także w przyszłości placem targowym. Taką uchwałę na przyszłą sesję przyniosę i zgłoszę wniosek. Zaproponuję żeby przenieść plac targowy z tego miejsca w okolice Dino dlatego, że tam jest dużo miejsca, tam może wielu wystawców przychodzić, może oferować swoje produkty. Dzisiaj tak naprawdę ograniczany się do jednego dwóch sprzedawców co ogranicza możliwości handlu – mówił burmistrz Artur Zych.

Deklaracja Burmistrza o likwidacji „Ryneczku” wywołała prawdziwą burzę i to zarówno wśród kupujących jak i handlowców. Większość z nich na projekcie Zycha nie zostawiła suchej nitki!

Po co przenosić targowisko? Pytają retorycznie. – Idziemy na zakupy to przy okazji zachodzimy na „Ryneczek”. Kto będzie chodził na ten wygwizdów za Dino? Tam nie dość, że jest daleko i dojście będzie uciążliwe szczególnie dla osób starszych to jeszcze błoto w zimie, a brud i kurz w lecie!

O tym, jak duży jest opór przeciwko decyzji Burmistrza może świadczyć fakt, że zaledwie w dwa dni pod petycją przeciwko przeniesieniu targowiska podpisało się prawie 100 osób!

We wtorek, 6 września listy z podpisami osób protestujących trafiły na biurko burmistrza Zycha. Odpowiedzią władz na petycję było ogłoszenie przez urząd „Konsultacji społecznych na temat targowiska miejskiego we Wleniu”

Co ciekawe nic na temat „prowadzonych przez Burmistrza  konsultacji”   nie  wiedzą  osoby z którymi rozmawialiśmy.

Radny Marek Dral – Jak tylko dowiedziałem się o propozycji burmistrza Zycha i podjętych już w tej sprawie działaniach, zmierzających do tego, aby już na najbliższej sesji przedstawić radnym do akceptacji projekt Uchwały związany z likwidacją Ryneczku postanowiłem porozmawiać z osobami handlującymi i kupującymi na targowisku. W czwartek 8 września na placu był tylko jeden sprzedający. Z informacji uzyskanych od Pana, który od 20 lat regularnie handluje we Wleniu dowiedziałem się, że zazwyczaj przyjeżdża tu paru sprzedawców. Bez problemu mieszczą się oni ze stoiskami. Więc może zamiast przenosić Ryneczek wystarczy od czasu do czasu udostępnić sprzedawcom nieco przestrzeni np. na płycie rynku wyjaśniał mi handlowiec. W końcu zdarza się to zaledwie dwa trzy razy w roku. W obecnym miejscu handlujący mają dostęp do toalet i umywalek. Na placu obok Dino brak jest jakiegokolwiek zaplecza socjalnego! Jest za to wszechogarniający brud i hałas.

Według mnie twierdzenie, że takie „Targowisko” przyciągnie przejeżdżających obwodnicą można spokojnie włożyć między bajki. No chyba, że akurat panie z sanepidu będą przejeżdżały.

Od rozmówców dowiedziałem się, iż burmistrz Zych argumentował konieczność przeniesienia ryneczku tym, że na placu przy Dino będzie mogło się wystawiać więcej handlujących, rolnicy będą sprzedawać płody rolne, krowy, świnie, konie, że ma to być zdaniem burmistrza taki „Targ z prawdziwego zdarzenia”, jednak nie spotkałem ani jednej osoby, która z aprobatą wypowiadałaby się o tym pomyśle wręcz przeciwnie, wszyscy go krytykowali
– wyjaśnia Radny.


– Jak zlikwidują nam targowisko to rynek we Wleniu całkiem opustoszeje. Zostaną tylko pijaki!
– Podsumowała  sprawę jedna z kupujących.

Co najmniej dziwnie będą wyglądały na „wygwizdowie” dwa, trzy stragany. Chyba, że zagoszczą tu kury, kaczki, konie, krowy, świnie … .

%d bloggers like this: