Sprawa dzikich wysypisk w gminie Wleń powraca niczym bumerang.

Kika dni temu jeden z czytelników portalu alarmował o śmieciach składowanych na terenie wokół starego wyrobiska w Radomicach. Po publikacji artykułu sprawą zajął się Urząd Miasta i Gminy.

Gmina Wleń chce doprowadzić do sytuacji, w której pozostawione odpady zostaną sprzątnięte przez tych, którzy je tam zostawili. Odpowiednie zawiadomienie w tej sprawie zostanie zgłoszone na Policję.- Czytamy na stronie UMiG.

Dlaczego odpady śmieci zamiast do kontenerów trafiają do lasów?

Pierwszy powód to brak świadomości ekologicznej osób, które takich czynów się dopuszczają. Drugim niemniej ważnym jest niestety przyzwolenie na takie zachowania. Także ze strony Urzędu Miasta i Gminy we Wleniu. Wystarczy przypomnieć palenie śmieci na terenie byłego zakładu komunalnego, wywożenie odpadów na teren Parku Krajobrazowego, czy brak reakcji na śmieci i odpady zalegające na terenach należących do gminy.

Przykłady zachowań pracowników Urzędu Miasta i Gminy Wleń z lat ubiegłych.

Jak dotąd nie słyszałem, aby sprawca takich zachowań został obciążony kosztami uprzątnięcia odpadów lub poniósł dotkliwą karę finansową.

Gdy portal wleninfo ujawnił, funkcjonujące od lat nielegalne wysypisko odpadów w pobliżu Marczowa, jak niesie wieść gminna, sprawca został ukarany zaledwie 50 złotowym mandatem. Odbiło się to szerokim echem wśród okolicznych mieszkańców.

Niemal dokładnie rok temu opisałem dzikie wysypisko funkcjonujące na terenie dawnej żwirowni pomiędzy Wleniem, a Nielestnem. O jego istnieniu pisemnie poinformowałem burmistrza Artura Zycha. Mimo że wysypisko znajduje się na terenie należącym do Gminy, burmistrz nie podjął żadnych działań mających na celu jego likwidację. A można tam znaleźć stare płytki azbestowe, opony, gruz budowlany, odpady zielone i zwykłe śmieci komunalne.

Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że droga dojazdowa do nielegalnego wysypiska jest zamknięta szlabanem, a klucz znajduje się w ratuszu.

Dlatego jestem sceptycznie nastawiony do deklaracji Artura Zycha dotyczących walki z dzikimi wysypiskami. Najpierw panie burmistrzu należałoby posprzątać własne podwórko, a wcześniej przeprowadzić szeroką akcję edukacyjną wśród pracowników Urzędu.


Andrzej Jaśkiewicz