To już nie pojedyncze wysypiska, ale niemal całe pobocza dróg zasłane śmieciami, starymi meblami i zużytymi oponami.

Zjawisko wydaje się nie do opanowania. Kolejne takie miejsce funkcjonuje przy drodze ze Strzyżowca w kierunku Zapory.

Odpady leżą tu, jak informują mieszkańcy co najmniej od kilku tygodni i choć pomału, ale ciągle ich przybywa. Smutne w tym jest to, że nikt w tej sprawie nic nie robi, a jest to jedna z tras prowadzących do Jeziora Pilchowickie odwiedzanego przez setki, jeżeli nie tysiące turystów w każdy cieplejszy weekend.

Przyczyną tego i śmieci i gabaryty trafiają nie na wysypiska, a do lasów i przydrożnych rowów są złożone, ale na pewno jednym z powodów jest decyzja Rady Miasta i Gminy we Wleniu podjęta na wniosek burmistrza Artura Zycha w sprawie ustanowienia punktu odbioru odpadów wielkogabarytowych dla mieszkańców gminy Wleń w odległym o niemal 20 km Lubomierzu. Niestety patrząc na nieporadność naszych radnych, raczej nie można liczyć, że w najbliższym czasie coś w tej sprawie ulegnie zmianie.


%d bloggers like this: